Magicy windykacji z GetBack

Gdyby nam tę historię ktoś opowiedział, bylibyśmy skłonni jeszcze dwa lata temu uznać, że konfabuluje. Jednak magicy windykacji GetBack stworzyli ją i jest prawdziwa. Jest w niej i zakrzywienie czasoprzestrzeni, i cudowne rozmnożenie kwot, podwójne ugody i oddłużanie poprzez zwiększanie kwoty do zapłaty. Kwoty i daty są fikcyjne, ale zasada jest wykazana. Niemniej jednak – gdyby funduszowi przyszło do głowy nas pozwać o ochronę dóbr osobistych – to przypominamy, że dowody mamy w aktach sprawy. I to podpisane rękami przedstawicieli funduszu.

Jak to się zaczęło?

Fundusz poinformował klienta pismem z dnia 8 marca 2016 roku, że nabył wierzytelność od wierzyciela pierwotnego. Czyli historia jakich wiele i w tym nie ma nic dziwnego. Zażądał jakiejś tam kwoty, wyznaczając termin 22 marca 2016 roku. Klient pismo otrzymał 10 marca 2016 roku. Fundusz zawarł 15 marca 2016 roku  ugodę na piśmie  z matką klienta (sic!), w której zobowiązała się ona do spłaty zadłużenia w ratach.

Czy to koniec?

Nie. Jednocześnie, nie czekając w ogóle na wyznaczony termin spłaty, w tym samym dniu kiedy klient otrzymał pismo,  fundusz składa pozew w elektronicznym postępowaniu upominawczym (e-sąd), podając oczywiście nieaktualny adres klienta. Znamienne jest to oczywiście, że do tej pory nie miał kłopotu z jego ustaleniem. Niczego nieświadoma matka regularnie dokonywała – zgodnie z ugodą – wpłat na konto funduszu wpłacając w sumie ponad trzy tysiące złotych. Nie przeszkodziło to jednak funduszowi w uzyskaniu nakazu zapłaty i – po uzyskaniu klauzuli wykonalności –  wszczęciu postępowania egzekucyjnego. Tak. Na całość kwoty. Dopiero po zorientowaniu się w sytuacji (a trwało to czas jakiś) matka napisała w imieniu syna pismo do GetBack i komornika.

Co dalej?

Jakimś sposobem interwencja pomogła, bo już po dwóch miesiącach komornik umorzył postępowanie na wniosek wierzyciela, a koszty postępowania oczywiście obciążyły klienta. Zanim jednak umorzenie nastąpiło, fundusz zawarł z nią 8 marca 2017 kolejną ugodę, przy czym kwota do zapłaty była niewiele niższa niż rok wcześniej. Skoro jednak znalazł się już rokujący klient, pracownik GetBack za pomocą sobie tylko znanych metod namówił matkę klienta na nadzwyczaj korzystną pożyczkę „oddłużeniową”, która opiewa już w całości na kwotę o 50% wyższą niż pierwotne „zadłużenie”. Pożyczki udzieliła powiązana co najmniej osobowo z GetBack firma Neum Pretium sp. z o.o. mająca przypadkiem siedzibę tam gdzie GetBack. Po spłaceniu kilku rat, matka klienta zorientowała się, że coś chyba jest nie w porządku, ponieważ pracownicy GetBack  dalej do niej wydzwaniali, a komornik przez pewien czas nadal prowadził egzekucję.

Poniżej kalendarz zdarzeń:

  • 8  marca 2016 – fundusz wysyła pismo z informacją o cesji i wyznacza termin 22 marca 2016
  • 10 marca 2016 – fundusz składa pozew w e-sądzie
  • 10 marca 2016 – klient otrzymuje pismo
  • 15 marca 2016 – klient podpisuje ugodę na kwotę 7000 zł, ugoda jest wykonywana
  • 25 marca 2016 – fundusz uzyskuje nakaz zapłaty
  • 27 czerwca 2016 – fundusz otrzymuje klauzulę wykonalności
  • 28 czerwca 2016 – fundusz składa wniosek o egzekucję całej kwoty 7000 zł
  • 29 czerwca 2016 roku – do 1 marca 2017 roku – nikt się nie orientuje w sytuacji
  • 2 marca 2017 roku – prośba o interwencję u komornika i w funduszu
  • 8 marca 2017 roku – kolejna ugoda klienta z funduszem na kwotę 6800 zł
  • 22 marca 2017 roku – pożyczka oddłużeniowa na kwotę Z=10500 zł
  • 22 maja 2017 roku – komornik umarza postępowanie o zwraca tytuł wykonawczy wierzycielowi

Jak to wyglądało na ten moment?

Stan faktyczny w tym momencie był taki, że fundusz był w posiadaniu prawomocnego tytułu wykonawczego, umowy ugody, oraz umowy pożyczki. Trzeba przyznać, że sytuacja ciekawa. Do tego przedstawiciele funduszu zapomnieli pewnie odhaczyć „ptaszka” przy nazwisku klienta nękają go dalej o zapłatę. Już zapłaconej jakoby kwoty.

Jaka nasza w tym rola?

Ano taka, że skutecznie doprowadziliśmy do uchylenia nakazu zapłaty z 25 marca 2016 roku oraz złożyliśmy oświadczenie w imieniu klienta  o uchyleniu się od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu (pożyczka oddłużeniowa). Myślicie, że fundusz złożył broń? Nie. Złożył pismo, że wycofuje pozew i żąda kosztów, bo klient zapłacił mu już po wytoczeniu powództwa. Cóż. Jak w radiu Erewań. Ani nie zapłacił ani nie dał powodu do wytoczenia powództwa. Ciąg dalszy nastąpi…

Aby być na bieżąco z nowościami, polub naszą stronę

Pozwól sobie pomóc, wypełnij formularz

Skomentuj

komentarzy